Cholera. Dawno mnie tu nie było. Przyczyną niepisania bloga jest min. szkoła, brak chęci i natchnienia.
Staram się myśleć pozytywnie. I opłaca się to. Pomijam fakt, że III lo jest dla mnie strasznie depresyjne, a po powrocie ze szkoły do domu nie mam z sobą co zrobić. Rzadko widuje się ze znajomkami, gdyż oni porozsiewani w innych szkołach ;( No ale, myślmy pozytywnie. Miniony tydzien nie był aż taki upierdliwy. Dostałam dwie 5 z gery praktycznie za nic, a i z pokaźną wagą. Szkoda, że za plakat nie było więcej, a być mogło...
Z PO dostałam również dwie 5, za moje prace o podtytule "odwal się" o ukąszeniach, ugryzieniach etc. Ponadto z bioli z odpowiedzi 5-. Jest dobrze. Wiem, że mogło być lepiej, no ale nic od razu. NAwet biorę się za gitarę. Teraz w weekend będę musiała kawałki sobie poćwiczyć, bo nowe mam. Hendrix będzie ciężki... No ale z GP5 jakoś dam sobie radę. Dimmu Borgir - PRogenies of a Great Apocalypse mi wychodzi. To, że gram 2x wolniej od oryginału to się wytnie :P I tak na Nyrku brzmi w porządku. Byleby grać to, co się lubi.
No i coś co sprawia mi największa radość. Tak. Mam je! Niemożliwe stało się możliwym. Filtry świetlne właśnie przemierzają Polskę i jadą w moim kierunku. W kierunku Osowej, aby dziecko mogło napisać pracę badawczą. Postaram się to napisać tak, aby móc startować w Olimpiadzie. Temat raczej się nadaje, a jeśli rzeczywiście się do tego przyłożę, to może jakoś sensownie tę pracę napiszę. Matura z biologii mnie przeraża... Nie potrafię się za bardzo wysłowić.. Ech.. Na razie z ekologii 2- dostałam. Again... Ocenę mam w dupie, znaczy. Szkoda, bo mogłam od razu wziąć 2- a nie pałę i poprawiać, no ale pomyślałam, że jak jeszcze raz spróbuję, to będzie lepiej. Nie tym razem. Dlatego maleńki potworek jakim była matura urósł do wielkiego monstrum. Olimpiada też nie do końca takie nic. Wątpię, czy mi się uda. No ale dlaczego nie mam próbować? ;>
Obecnie wypalam płyty tacie. CD-R się kończą. Mój komputor muli. CD-ROM pomimo naciśnięcia magicznego przyciska o komendzie "wypluj" trzymał zawzięcie płytę i nie chciał jej oddać. Musiałam go nieco poinstruować i o dziwo. Udało się. Kabelki czy impulsy elektryczne się połączyły i znów komputor stał się potulny niczym baranek.
Szary stoi w miejscu. I raczej będzie stał :P Mam straszne braki. Oj straszne. Odkąd zaczęłam czytać książkę o wierzeniach Skandynawów, uświadomiłam sobie, że tak naprawdę to są fundamenty fantastyki. Elfy, krasnoludy, bogowie, smoki, potwory, schizy, wojny. Następnym razem kiedy przedrę się przez Eddę prozaiczną znów sięgnę do tej książki i porobię notatki, bo jest tak sporo rzeczy, które mogę wykorzystać :D No. A potem mity Słowian. Warto znać coś, w co wierzono na terenie mojego kraju (co prawda kiiiiilka wieków temu), ale jednak. Wciąż tylko te mity grecki, rzymskie. Powtarza się to co szkołę i rzygać się tym chce. A przecież np. mitologia skandynawska zawiera elementy podobne do mitów greckich. Np, Zeus - Odyn, powstanie świata z Chaosu. Pomijając fakt, że mity skandynawskie wg mnie są ciekawsze i bardziej jajcarskie. Co do mitów słowiańskich nie będę się wypowiadać. Nie czytałam, a i jeszcze znaleźć trzeba.
Tak. Ten tydzień przyniósł wiele radości, ale i też smutek i żal. Chemiczka nie będzie nas uczyć w 3 klasie. Niektórzy pewno pomyślą: Kobieto! Odbiło? Szkołą, się przejmujesz?
Chemię lubię. A jako, że nie uczę się chemii w domu, tylko podczas lekcji, toteż zależy mi na tym, z kim chemię będę miała. Miast dobrej chemicy, przyjdzie niekompetentna kobitka, która jest cienka jak gacie i podejrzewam, że nasza klasa będzie wiedziała więcej od niej. Ta.. Pomijając fakt, że nasza głupia szkoła będzie miała w tym czasie jednego chemika.... I chciej tu sobie mature zdawać >.>
Powiem tak. Trzeba było iść do VILO. Żal by mi było może... biologii, polaka, bo jednak coś z tą Szatą robimy, a póki się ode mnie nie wymaga cudów, to jestem przychylnie nastawiona na dostarczenie wiedzy.
Moje liceum ma mnie w dupie i jedyne co się liczy to wyniki na maturze, które będą szkołę rekomendować. Powiem tak. Jak mam się kurwa uczyć i zdawać maturę, skoro:
a) będzie mnie chemii organicznej uczyć i prowadzić w 3 klasie kobieta, która się do tego zwyczajnie nie nadaje
b) wymaga się ode mnie ciągłej pracy i gówno innych obchodzi, że istnieje coś takiego jak życie pozaszkolne. Nie cierpię mieć czegoś na głowie. A z pewnością nie 5 sprawdzianów rozkładających się majestatycznie na poniedziałek i wtorek, bo OJEJ! nie ma wolnych terminów. Pomijając fakt, że do niektórych i tak pewno nie zajrzę, no ale bez przesady. Ta sytuacja się powtórzy.... A potem będzie jęk i stęk, że się nie uczymy. Pięć razy na 7.10 + zajęcia dodatkowe, bo przecież ta szkoła niczego nie uczy i człowiek jest po 18 w domu zlasowany i jedyne, na co ma ochotę to na zbijanie bąków przed kompem. Nie wspominając już o osobach, które po robocie w szkole, mają jeszcze pokaźną robotę w domu... No i pracki domowe..
c) nauczyciele innych przedmiotów uważają, że ich dziedzina jest najistotniejsza. Fizyka. Ok, fajno na fize chodzić. Szanuję ten przedmiot. Ale... nie zdaję go na maturze, nie chce mi się rozwiązywać, tfu, przepisywać 30 zadanek do zeszytu, a potem mieć z nich spr. i jeszcze narażać się na humory naszego starego fizyka. Facet spoko, no i przyznam. Nie robi znowu tyle tych spr, ale sama jego postawa, kiedy za mnie ocenia ważność przedmiotu, irytuje. Innym przypadkiem jest polski. Nie no. Nudzi mi się w domu, mam czas na godzinne zastanawianie się, co autor miał na myśli, żeby potem dostać z tego 2, bo nie o to chodziło... PO to już szczyt wszystkiego. To, że jestem na biol-chemie oznacza, że koniecznie zostanę ratownikiem. No śmiech na sali. A i tak ten przedmiot jest z dupy choćby pod względem prowadzenia lekcji. A chrzanię. Skoro wymaga się ode mnie, abym podjęła decyzję, dot. mojej przyszłości, to niech to kurde uszanują. Pomiając fakt, że poziom nauczania jest niski. Nauczyciele mili, no ale ta chemia......... Może to kwestia koncentracji, zainteresowania przedmiotem, miłosci do nauczyciela, bezchmurnego nieba, albo tego co zjadło się na śniadanie, ale jedyne z czego coś wynoszę, to chyba jedynie biola i chemia. Z matmy nie za bardzo, z polaka hm.... coś dzwoni ale nie w tym kościele, a reszta przedmiotów ludzie... historyk, który ma kompleksy, albo nauczyciel wosu, który każe mi robić prasówki. Ok, zainteresowanie swoją ojczyzną, co się w niej dzieje, ale to co obecnie funduje nam polska polityka... Nie w sposób zorientować się o co chodzi. Afera hazardowa jest taaaaaaak rozległa, że już pewno spora część Polaków zapomniała, o co w ogóle poszło. Dzisiaj się dowiedziałam, że w tę aferę jest również wmieszany budujący się stadion narodowy w W-wie. No ludzie ^_^ Kłócą się, kopią pod sobą dołki. I te głównie informacje przeplatają się z wiadomościami typu: Nauczycielka z Pścimia Dolnego złamała nogę, bo poślizgnęła się na lodzie. Nauczyciele są bardzo mili, aczkolwiek. Jak mówią demotywatory: do szkoły chodzi się po to, aby dowiedzieć się, co przerabiać na korkach.
Tak więc. Trzeba było iść do VILO. Bo tam Verenka, Ania, Jaro, Hanka czasem wpadnie... Więcej możliwości dla ucznia, a nie jak tutaj, że raptem jedna olimpiada z biolii i finito. W VILO fakultety, a nie jak tu, gdzie zabrali mi przez kwartał, a nawet i więcej godiznę biologii, aby 3a mogła mieć dodatkowe lekcje. 1a również ma dodatkowe lekcje z bioli. My nie. Ani z bioli, ani z chemii, a serio, przydałyby się. Szanuj ucznia swego... Czuję się jak maszyna do podniesieia rankingu, którą się kopie, kiedy nie spełnia wymagań, a także na którą się siarczyście bluzga, ponieważ nie spełnia wymaganych funkcji. To jest chore. 5h polaka w 3 klasie. Na co? Po co? Czy ja muszę koniecznie mieć 100% z matury podstawowej z polaka? Czy nie lepiej by było jedną godzinę z tego wykorzystać na biole i chemię, której i tak jest za mało? Skoro na podstawie z polaka państwo twierdzi, że potrzebuję aż 14h podczas 3lat nauki w LO, to jakim cudem ma wystarczyć te 9, czy tam 8 z bioli i chemii na rozszerzeniu? A nie wszystko zdaje się być takie logiczne. ROZSZERZENIU. O tego gówna zależy moja przyszłość, nie od matury z polaka. Od matury z biologii i chemii. A polski zwyczajnie męczy. Podobnie jak PO, PP, Wos, hista i inne bzdury. A jaka pewność że w 3 klasie przystopują? ;> Raczej taka, że nie przystopują, a wręcz przeciwnie będą wymagać jeszcze więcej.
Ech. Greetings. Niech cieszą się Ci, którzy chodzą do normalnej szkoły, gdzie zapewne nauczyciele i dyrekcja po mówieniu "Dzień dobry" przez uczniów odpowiadają, gdzie dają uczniom możliwość do nauki, w związku z czym do przygotowania się do matury, albo do uniknięcia jej dzięki olimpiadom, które SĄ, i z pewnością nie chowają się przed szkołami.
Greetings.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Z góry mowie ze nie komentne całości bo po prostu sie nie da -> temat rzeka!
OdpowiedzUsuńNajgorsze jest wlasnie to ze nauczyciele mowia ze ich przedmiot jest naj naj naj! I tak mysli każdy. "Francuski jest przydatny. Powinniście sie uczyc 5 godzin codziennie!" taaaa... i srać pod siebie bo nie ma czasu na wyjscie do klopa
Trzeba było do VILO... VILO fajne :D fakultety wcale nie sa fajne... dziś konczylam o 13:30 a o 16:00 mialam faki z fizyki... tzn... EFSF ... z unii... faki z fizyki jutro (tak w sobote) na 7:40 :D powodzenia :P
teoretycznie jestesmy w liceum OGOLNOKSZTAŁCĄCYM wiec dlatego meczymy sie z po, pp, wos lub jak mat-infy z biologia czy chemia :P
a co do dzien dobry.. to chyba tylko w podstawowce odpowiadali xD
Ale wymagają... >.> Wiesz. Ja bym chętnie na takie faki z bioli czy chemii poszła. No nie w sobote :P Ale bym poszła. Ta.. liceum ogólnokształcącym, które nie kształci :D Bądźmy konsekwentni, ta? :>
OdpowiedzUsuńElytarna trójeczka. Myślę, że w licealnej też będą nas tyrać. Bo czemu nie? Polski? Daj spokój, Szata kogoś rozszarpie jak będzie miał mniej niż 70% na maturze o.O
OdpowiedzUsuńFluy napisała: "Elytarna trójeczka. Myślę, że w licealnej też będą nas tyrać. "
OdpowiedzUsuńA co nie jesteś teraz w licealnej, Groch? Przenieśli Cie z powrotem do gimnazjum? ^^
_^_
OdpowiedzUsuńNo co Lesiu? :D Tak to zabrzmiało ^^
OdpowiedzUsuń